Otwarłam oczy i oślepiające światło uderzyło we mnie. Jęknęłam kiedy spojrzałam na zegarek, była 6:54. Zerwałam się na równe nogi i poczłapałam do łazienki. Wykonałam poranne czynności i ubrałam to:
Musiałam nałożyć na twarz tonę makijażu, ale i tak było bardzo dużo widać. Kiedy weszłam do kuchni mój ojciec spał, z głową w płatkach. Bardzo ostrożnie i cicho wyszłam z mieszkania, nie chciałam go obudzić i dostać w twarz. Pobiegłam na przystanek i poczekałam na mój transport. Kiedy autobus podjechał wsiadłam do niego i poczułam wzrok wszystkich na sobie. No tak nie codziennie spotyka się dziewczynę z twarzą pełną sińców. Chciałam żeby przestali się gapić, na szczęście moje modły zostały wysłuchane. Kiedy byliśmy na moim przystanku, wręcz wybiegłam z autobusu. Podeszłam pod drzwi willi, w której pracuję i zaczęłam szukać kluczy. Znalazłam je po około 5 minutach. Kiedy chciałam otworzyć drzwi okazało się, że było one otwarte. Głośno przełknęłam ślinę. Mój szef był w domu, o kurwa! W hallu ściągnęłam buty i poszłam do kuchni. Zegar wskazywał godzinę 8:31. Zaczęłam sprzątać pomieszczenie, kiedy ktoś tam wszedł.
-Eee... Kim ty jesteś?- Zapytał piękny i głęboki głos. Męski głos, o kurwa. Nie odwróciłam się tylko odpowiedziałam.
-Emm... Jestem Melody Smith i sprzątam tu?- Zabrzmiało to bardziej jak pytanie, ale mężczyzna nie zwrócił na to uwagi.
-Aaa to ty. Okej, ja jestem Louis Tomlinson.- Przedstawił się chłopak. Nadal byłam do niego tyłem i sprzątałam.
-Zrobisz mi śniadanie? Jestem strasznie głodny.- Skinęłam głową i zaczęłam robić naleśniki. Po 30 minutach były gotowe, tylko nie wiedziałam z czym chce te naleśniki.
-Um... Panie Tomlinson chce pan naleśniki z dżemem czy czekoladą?
-Z czekoladą.- Powiedział.- I nie mów do mnie pan tylko Louis.- Dodał. Nie miałam zamiaru mówić po imieniu mojemu pracodawcy. Danie zostawiłam w jadalni, a chłopak zaczął jeść posiłek. Dalej sprzątałam kuchnie. Potem skierowałam się do jadalni, kiedy wręcz błyszczała poszłam do salonu. Było tam pełno śmieci, chciałam uciec z krzykiem, ale się powstrzymałam. Wzięłam worki na śmieci i zaczęłam robić porządek. Po 1,5h pokój lśnił. Byłam zmęczona, ale miałam jeszcze dużo roboty. Kiedy poszłam do sypialni Louisa, chłopak siedział na łóżku i oglądał telewizję. Szybko wycofałam się z pokoju, nie chciałam żeby zobaczył moją twarz.
-Wchodź, nie wstydź się.- Krzyknął mężczyzna, ale ja to zignorowałam i poszłam sprzątać łazienki. Następnie posprzątałam pokoje gościnne. Z wahaniem weszłam do pokoju Tomlinsona, nie było go tam. Odetchnęłam z ulgą. Pościeliłam łóżko, posprzątałam ubrania z podłogi i poukładałam w szafie. Kiedy myłam podłogę ktoś wszedł do pokoju.
-Cały dom lśni czystością. Jak ty to robisz? Pracujesz od 8:30 do 22:45 w życiu tyle nie sprzątałbym domu.
-Która jest?!- Krzyknęłam przestraszona
-22:45.- Powiedział powoli chłopak. Mój autobus już dawno wyjechał, a mój dom jest daleko. Czyli będę dopiero rano w domu jak teraz wyjdę.
-Kurwa co ci się stało?!- Krzyknął Louis, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi. Dopiero po chwili zorientowałam się, że stoję do niego przodem, a on widzi moją twarz. Szybko się odwróciłam i wybiegłam z pokoju. W pośpiechu ubrałam buty i wyszłam z domu. Cały czas biegłam, ale po paru metrach przestałam. Miałam kiepską kondycję. Stanęłam na chwilę i rozejrzałam się. Byłam sama na ulicy i było ciemno, bałam się. Nie wiedziałam co zrobić, więc postanowiłam wrócić do willi. Chciałam wytłumaczyć wszystko Louisowi. Oczywiście nie powiem mu co stało mi się w twarz. Przed drzwiami wzięłam głęboki wdech i weszłam do budynku. Chłopak siedział w salonie na parterze.
-Panie Tomlinson...-Powiedziałam cicho ze spuszczoną głową. Mężczyzna odwrócił głowę w moją stronę.- Przepraszam. Nie wiedziałam co robię.
-Nic się nie stało, ale co Ci się stało w twarz?- Zapytał z... troską? Nie... On mnie nawet nie zna i nikt nigdy się mną nie martwi.
-Nie chcę o tym rozmawiać, dobrze?- Chwila ciszy.
-Dobrze... Gdzie mieszkasz?- Zaskoczyło mnie jego pytanie, ale podałam mu adres. Wytrzeszczał oczy.
-Przecież to daleko. Chcesz to zostań na noc.
-Nie!- Nie wiem czemu, ale przestraszyłam się. Nie wiem co on może mi zrobić. Niby jest miły, ale mój ojciec też był kiedyś miły. Ja już to znam.
-Dobra...- Powiedział zmieszany.
-Ja... Ja już pójdę.- Powiedziałam i nie czekając wyszłam z budynku i przemierzałam ulice. W domu byłam o 6:00. Chciałam iść spać, ale musiałam przygotować się do pracy w kawiarni. Poszłam wziąć prysznic i zmyć makijaż z twarzy. Po dokładnym umyciu ciała i twarzy, ubrałam to:
Poszłam do kuchni i wypiłam jogurt. Kiedy chciałam wychodzić z mieszkania, ktoś pociągnął mnie do tyłu.Ojciec.
-Gdzie ty kurwa wczoraj byłaś? Co za dziwkę zaczęłaś robić, że wracasz rano do domu?- Zaczął się drzeć na cały blok. Znowu dostałam w twarz i znowu mnie pobił. Kiedy skończył się na mnie wyżywać wybiegłam z mieszkania. Cała zapłakana weszłam do kawiarni. Od razu skierowałam się na zaplecze i ubrałam fartuszek. Poszłam za ladę i spojrzałam na zegar, była 8:40. W kawiarni nie było dużego ruchu. Koło 14:00 do kawiarni weszło 5 chłopaków. Nie wiem czemu, ale przypomniał mi się dzisiejszy ranek, od razu w moich oczach pojawiły się łzy. Kiedy się im przyglądałam zauważyłam tam Louisa. Dopiero teraz coś mi zaskoczyło w mózgu. To był ten zespół, jak mu było One... One Direction, tak One Direction! Z zamyśleń wyrwał mnie głos mojego współpracownika. Podał mi zamówienie chłopaków, a ja ruszyłam w ich kierunku.
-Ooo Melody!- Przywitał mnie mój pracodawca.- Ty tu pracujesz?- Dodał zdziwiony.
-Emm... No tak.- Uśmiechnęłam się lekko. Każdy z nich przedstawił się. Patrzyli się na mnie dziwnie. O co chodzi?
-Czy ty w ogóle spałaś dzisiaj?- Zapytał Zayn. No tak temu się tak gapią, pewnie nie wyglądam najlepiej.
-Umm... No nie.- Przyznałam. Chcąc uniknąć dalszej rozmowy, odeszłam od ich stolika. Na szczęście moja zmiana skończył się już i mogłam iść do domu. Kiedy wychodziłam chłopaki też się zbierali. Niall podszedł do mnie i zapytał:
-Podwieźć Cię do domu?
-Nie dziękuję.- Szybko odpowiedziałam i wyszłam z kawiarni. Ja źle się czuję w towarzystwie jednego mężczyzny, a co dopiero pięciu, ze strachu mogłabym na zawał zejść. Po drodze do mieszkania wstąpiłam do sklepu i zrobiłam zakupy. Kiedy wróciłam odłożyłam zakupy i poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Ledwo mnie dotknął, a miałam już łzy w oczach. Znowu, znowu mnie pobił. Miałam tego coraz bardziej dość, nie wytrzymywałam już psychicznie i fizycznie. Chciałam uciec, wyrwać się, ale nie mogłam. Kiedy skończył, pobiegłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Byłam cała zakrwawiona, miałam rozcięty łuk brwiowy, podbite oko i rozwaloną dolną wargę. Westchnęłam i weszłam pod prysznic. Umyłam się dokładnie i ubrałam w piżamie. Zamknęłam się w pokoju i poszłam spać. Po około 20 zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy!
Oto rozdział 2 =) Myślę, że rozdziały będę dawać co poniedziałek w godzinach 15-17. Mam nadzieję, że się podoba.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy!
Oto rozdział 2 =) Myślę, że rozdziały będę dawać co poniedziałek w godzinach 15-17. Mam nadzieję, że się podoba.


Genialne<33333333333
OdpowiedzUsuńJuż się nie mogę doczekać 3 rozdziału<33333333333333333
To tak wciąga te twoje opowiadania że nie wiem czytam je chyba już z 10 raz???!!!
Awww *.* Dziękuję =** I cieszę się, że Ci się podoba =D
Usuń