Obudziłam się i rozejrzałam po pokoju. Był duży i dominował w nim kolor fioletowy. Wstałam z łóżka i wyszłam z pomieszczenia. Dopiero teraz zorientowałam się, że dom urządzony jest w stylu nowoczesnym. Usłyszałam czyjś głos z kuchni, poszłam tam i zobaczyłam Niall'a. Robił naleśniki i śpiewał.
-Hej.- Powiedziałam cichutko. Blondyn odwrócił się i uśmiechnął.
-Dzień dobry. Zrobiłem naleśniki, siadaj.- Jak powiedział tak zrobiłam. Chwilę później dostałam talerz z jedzeniem. Zjadłam dwa naleśniki i byłam pełna. Była godzina 11:34. W domu mnie zabiją.
-Co się stało?- Zapytał chłopak.
-Nic, ale muszę wrócić do domu.-Powiedziałam i zaczęłam wstawać.
-Zostań jeszcze.- "Nawet nie wiesz jakbym chciała"
-Nie mogę.- Uśmiechnęłam się smutno i poszłam przebrać w moje wczorajsze ciuchy. Kiedy chciałam wychodzić z domu. zatrzymał mnie Niall.
-Zaczekaj. Chyba należą mi się wyjaśnienia z wczoraj.- "Ma rację, musisz mu powiedzieć" wredny głosik w mojej głowie. Poszłam z chłopakiem do salonu i zaczęłam mu opowiadać. Powiedziałam mu wszystko. Jak jest w moim domu, czemu wczoraj uciekałam, jak traktuje mnie tata i Jacob.
-Czekaj. Ty jesteś bita w swoim domu!- Krzyknął chłopak. Pokiwałam głową na "Tak". Blondyn nic nie powiedział, tylko mnie przytulił. Rozpłakałam się w jego ramionach.Tą chwilę przerwał dzwonek do drzwi. Niall poszedł do drzwi i otworzył. Do domu wpadł wysoki brunet.
-Stary musisz mi pomóc.- Powiedział.
-Louis? Co się stało?- Ahh czyli to jest Louis. "No jaka ty spostrzegawcza" zamknij się głosiku. Chyba nazwę go Mir... Tak Mir jest idealne.
-Melody nie chce nic mówić. Jest coś nie tak, ale nie wiem co.- Lou mówił z bólem w oczach. Kto to Melody? Pewnie jakaś znajoma.
-A co jej jest?- "Zamknij się!" Ehhh Mir mogłaś wcześniej.
-Ma poobijaną twarz, pełno siniaków i nie chce powiedzieć czemu.- "Kojarzysz? Ty też tak masz" Racja. Powiedzieć im?
-Jaka jest sytuacja u niej w domu?- Zapytałam niepewnie.
-Nie wiem. Zawsze jak chce ją odwieźć do domu, to krzyczy NIE i ucieka.
-Mogę się mylić, ale u niej może być tak jak u mnie.- Louis nie wiedział o co chodzi, ale Niall wiedział wszystko. No i zaczyna się. Opowiedziałam wszystko Lou, a on wstał i wyszedł z domu.
"Oczami Melody"
Siedziałam w wannie i nie chciałam wychodzić. Miałam wolne. Bałam się, bo ojciec był w domu...pijany. Popatrzyłam na moje nogi, były sine.
Wyszłam z wanny i ubrałam się. Poczłapałam do kuchni i zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Usłyszałam otwierane drzwi, momentalnie zamarłam. Odwróciłam się i zobaczyłam mój koszmar. Uśmiechnął się perfidnie i podszedł do mnie. Zaczęłam się cofać, ale trafiłam na ścianę.
-Nie uciekniesz przed rzeczywistością Melody, nigdy.- Powiedział i uderzył mnie w twarz. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam. Chciałam uciekać, ale nie mogłam. Chciałam być silna, ale nie mogłam. Uderzył raz jeszcze. Kolejne ciosy, kolejny ból. W brzuch, twarz, plecy, wszędzie. Nie mogłam nic zrobić, byłam bezsilna. Nagle wszystko zaczęło tracić kolory, przestałam słyszeć, czuć. Ostatnie co zobaczyłam, przed upadkiem, to Louis w moim domu. Potem nie było już nic, tylko ciemność.
"SEN"
Biegłam. Sama nie wiedziałam gdzie, ale biegłam. Nagle przede mną wyrosła wysoka postać. Zaczęła coś mówić, ale nie wiedziałam co. Chciałam iść dalej, ale nie mogłam. Wtedy przeniosłam się gdzieś. Byłam w starym domku. Poszłam na piętro i weszłam do jakiejś sypialni. Zobaczyłam trzy dziewczynki. Były takie same. Uśmiechnęły się do mnie i powiedziały, że to już koniec. Nie wiedziałam o co chodzi. Posadziły mnie na łóżku i podeszły do okna. Zaczęły skakać jedna po drugiej. Tylko trzecia przed skokiem odwróciła się do mnie i powiedziała: "Czasem ponosimy konsekwencje za innych, ale musimy się z tym pogodzić. Takie życie zostało nam przypisane." I skoczyła. Nie wiedziałam o co chodzi. Nagle wszystko zaczęło znikać, ja też. Zaczęłam krzyczeć, ale nic to nie dało. Ciemność, to wszystko co widziałam.
"KONIEC SNU"
Obudziłam się. Rozejrzałam się, byłam w szpitalu. Nagle do pokoju wpadli Liam i Louis. Nie wiedziałam o co chodzi.
-Obudziłaś się.- Powiedział Louis z ulgą.- Liam idź po lekarza.- Chłopak wyszedł, a ja zostałam z Lou. Wszystko mi się przypomniało. Ojciec, pobicie, Louis. Zaczęłam płakać. Chłopak przytulił mnie i szeptał uspakajające słówka. Przyszedł lekarz i zaczął mnie oglądać. Poprosił Tomlinsona do siebie. Zostałam sama. Zaczęłam się zastanawiać nad moim snem.
"Oczami Louisa"
Poszedłem z lekarzem do jego gabinetu. Usiedliśmy i patrzyliśmy na siebie. - Panna Smith ma dużo siniaków i ran na ciele.- Zaczął mężczyzna.-Obrażeń wewnętrznych nie ma. No i...
-Kiedy będzie mogła wyjść?- Przerwałem mu.
-Dzisiaj. No i jak już mówiłem.- Popatrzył nie mnie w karcący sposób.- Te siniaki i rany nie są świeże. Oznacza to, że była bita dużo wcześniej.- Wiedziałem. Jej ojciec ją bił. Byłem głupi, że wcześniej tam nie przyjechałem.
-Może pan już wziąć ją do domu.- Wyszedłem z gabinetu i skierowałem się do pokoju Melody.
-Hej.- Uśmiechnęła się. Podszedłem do niej.
-Hej. Chodź wypisali Cię już. Od dziś mieszkasz zemną.- Powiedziałem. Zrobiła zdziwioną minę, chciała coś powiedzieć, ale byłem szybszy.- Nie kłóć się.- Ostrzegłem. Nic już nie powiedziała. Wstała przebrała się i ruszyliśmy do wyjścia. Na zewnątrz było pełno fotoreporterów. Jęknąłem niezadowolony.
-Paul zaparkował od tyłu. Chodźcie.- Powiedział Liam. Ruszyliśmy za nim i po pięciu minutach byliśmy w wozie. Całą drogę byliśmy cicho, tylko radio grało. Chciałem być już w domu i pogadać z Melody. Kiedy dojechaliśmy, wysiadłem z auta i pomogłem dziewczynie. Poszliśmy do mojego domu i weszliśmy. Zdjęliśmy buty i skierowaliśmy się do salonu i usiedliśmy. Nastąpiła cisza.
-Czemu?- Przerwałem ciszę.- Czemu nie powiedziałaś co się dzieje? Pomógłbym Ci.- Widziałem łzy w jej oczach.
-Bałam się. Bałam się, że mnie zakatuje na śmierć, jak powiem. Przepraszam.- Przytuliłem ją i dałem płakała jej w moje ramie.
-Jest coś jeszcze czego nie wiem, a mógłbym Ci pomóc?
-Muszę dać komuś 1000 funtów.
-Co?! Czemu?- Powiedziała ciche "Nie wiem". Postanowiłem, że tam jej te pieniądze.
-Słuchaj, zamieszkasz u mnie. I dam Ci te pieniądze.
-Ale ja nie mogę.
-Możesz i musisz.- Na tym skończył się nasza rozmowa. Była 22:30, kiedy Melody poszła spać. Ja siedziałem jeszcze w salonie i myślałem. Zależało mi na Melody, chciałem żeby była szczęśliwa. Nie chciałem żeby płakała. Ja... ja się chyba zakochałem. Z tą myślą poszedłem spać.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy
Oto rozdział 4. Przepraszam, że go wczoraj nie dodałam, ale nie było mnie w domu =( No więc tak:
2 KOMENTARZE= NASTĘPNY ROZDZIAŁ Naprawdę dla was to tylko chwila skomentować
to.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy
Oto rozdział 4. Przepraszam, że go wczoraj nie dodałam, ale nie było mnie w domu =( No więc tak:
2 KOMENTARZE= NASTĘPNY ROZDZIAŁ Naprawdę dla was to tylko chwila skomentować
to.








