Welcome

Welcome

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 1

"Oczami Melody" 
Obudził mnie dźwięk mojego budzika. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i podreptałam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i poszłam się ubrać, długo stałam przed szafą i wybrałam to: 
 Wzięłam telefon i spojrzałam na godzinę, była 7:35. Do pracy miałam na 8:30, więc miałam jeszcze sporo czasu. Poszłam do po cichu do kuchni. Po drodze sprawdziłam czy mój ojciec śpi. Wczoraj wieczorem wrócił jak zwykle pijany, zaczął krzyczeć i nabił mi kolejnych siniaków na ciele. Na samo wspomnienie boli mnie ciało. W kuchni zrobiłam sobie płatki z mlekiem i zjadłam je ze smakiem. Włożyłam naczynia do umywalki i poszłam do pokoju po torebkę. Szybko założyłam buty i wychodząc zamknęłam mieszkanie. Po pięciu minutach byłam na przystanku autobusowym, chwilę później siedziałam w autobusie. Całą drogę słuchałam muzyki i oglądałam widoki za szybą. Dom, w którym będę pracować, znajduje się na bogatej dzielnicy Londynu. Kiedy wysiadłam z pojazdu, w oczu rzucił mi się ogromna, biała willa. Sprawdziłam jeszcze raz adres i numer domu, wszystko się zgadzało. Myślałam, że wieki zajmie mi sprzątanie tego domu. Spojrzałam na zegarek była 8:23, powoli podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzył mi jakiś mężczyzna.
-Dzień dobry! Nazywam się Melody Smith i mam tu pracować.- Powiedziałam do mężczyzny, a on uśmiechnął się i zaprosił mnie do środka.
-Jestem Paul Higgins. Oprowadzę cię po domu, ale potem muszę iść. Chyba mogę ci zaufać?
-Tak oczywiście. Pan jest właścicielem tego domu?
-Nie, ale miałem tu na ciebie czekać i oprowadzić Cię.- Nic więcej nie powiedzieliśmy. Mężczyzna oprowadził mnie po budynku, a potem odszedł. Zaczęłam sprzątać kuchnię, potem łazienki, sypialnie, salony i skończyłam na jadalni. Zmęczyłam się tym sprzątaniem, bo ten dom jest ogromny. Zastanawiałam się jak wygląda mój szef i czy jest miły. Była 20:25, musiałam już iść, bo za 5 minut miałam autobus. Napisałam na kartce, że posprzątałam cały dom i przyjdę za dwa dni o tej samej porze. Wyszłam z willi, miałam klucze więc mogłam ją zamknąć, a potem pobiegłam na autobus. Kiedy byłam na przystanku akurta przyjechał, wsiadłam do niego i włączyłam muzykę. Kiedy szłam do domu czułam na sobie czyjś wzrok, ale to zignorowałam. W mieszkaniu byłam o 21:54. Ojciec siedział na kanapie z puszką piwa, ale kiedy usłyszał, że jestem w mieszkaniu szybko się podniósł i zaczął zmierzać w moją stronę. Wiedziałam co się za chwile stanie i nie myliłam się dostałam w twarz. Przewrócił mnie i kopnął parę razy w brzuch i żebra. Cała zapłakana doczołgałam się do łazienki i wzięłam prysznic. Ubrana w piżamę, zamknęłam się w pokoju i poszłam spać. Po paru minutach spałam jak dziecko.  
    Obudziłam się i spijrzałam na zegarek. Była 6:22, wstałam przed budzikiem. Musiałam iść dzisiaj do mojej drugiej pracy, czyli do kawiarni w centrum Londynu. Poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam w to: 

Spojrzałam jeszcze na mój brzuch, było tam pełno siniaków. Westchnęłam i poszłam do kuchni, zjeść śniadanie. Zegar w kuchni wskazywał godzinę 6:54. Zamknęłam mieszkanie i biegiem ruszyłam do kawiarni. Na miejscy byłam o 7:20. Ubrałam fartuszek i stanęłam za ladą. Jakiś napakowany facet zaczął krzyczeć na kobietę. Podeszłam do niego i grzecznie poprosiłam, aby wyszedł. Dał mi w twarz i cały wkurwiony wyszedł z budynku. Spojrzałam na kobietę i uśmiechnęłam się lekko, niestety ból po uderzeniu był silny. Ledwo powstrzymywałam łzy. Później nie działo się nic ciekawego. Po pracy poszłam do centrum. Nic sobie nie kupiłam, bo nie było mnie stać. Poszłam jeszcze do kafejki kupić sobie kawę i skierowałam się do wyjścia. Kiedy wychodziłam z budynku, zobaczyłam Michaela. Cała spanikowana weszłam z powrotem do środka. Niestety chłopak zauważył mnie i zaczął zmierzać w moją stronę.
-Kogo my tu mamy. Mała, biedna, bezbronna Melody. Ty jeszcze żyjesz? Twój kochany ojciec nie pobił Cię jeszcze na śmierć?- Miałam łzy w oczach. Kiedyś był moim przyjacielem, ale wszystko się zmieniło. Wiedział, że mój ojciec mnie bije i wykorzystywał to za każdym razem, kiedy mnie widział. Chciałam stamtąd iść, ale on mi nie pozwolił. 
-A ty gdzie się wybierasz? Nie pozwoliłem ci odejść.- Stałam tam ze spuszczoną głową, a on zaczął się szyderczo śmiać. Po paru chwilach odszedł, a ja poszłam do domu. Po drodze kupiłam jedzenie, bo lodówka zaczęła świecić pustkami. Kiedy weszłam do blokowiska, zobaczyłam otwarte drzwi do mojego mieszkania. Weszłam tam powoli i rozejrzałam się. Jak zwykle bajzel, ale coś tu nie grało. Zastanawiałam się jeszcze przez chwilę i doszłam do wniosku, że nie ma mojego ojca. Odetchnęłam z ulgą. Wypakowałam zakupy i zrobiłam sobie kanapki. Poszłam do siebie i zaczęłam czytać książkę. Całkiem pochłonięta lekturą nie zauważyłam, że mój ojciec stoi w drzwiach, dopóki nie trzasnął nimi. Szybko spojrzałam na niego i już wiedziałam co się święci. Podszedł do mnie i uderzył w twarz, potem pchnął mnie na ścianę i zaczął okładać pięściami. Na sam koniec kopnął mnie w brzuch, tak samo jak wczoraj. Kiedy wyszedł zaczęłam płakać jak dziecko. Jutro mam do pracy, jak ja się pokażę?- Pomyślałam. Powili wstałam z podłogi i poszłam się umyć. Kiedy położyłam się do łóżka była godzina 23:19. Długo jeszcze nie mogłam spać, z powodu bólu brzucha. Zaczęłam myśleć jak ja zakryję te siniaki na twarzy, niestety nie udało mi się nic wymyślić. Mam nadzieję, że jutro też nie będzie mojego szefa.- Myślałam jeszcze długo. Zasnęłam dopiero koło 2:00. 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy
Ta dam =) Wiem okropne ='(  Nie posiadam talentu... nie wiem czy będzie kolejny rozdział, a jak będzie to postaram się dać go do poniedziałku... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz